Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki!
To były dwa bardzo intensywne dni spędzone u samućkich Tater. Tym razem nie chodziliśmy po górach, ale skorzystaliśmy z tego, że nasypało mnóstwo śniegu - więc kulig w Murzasichle! Pogoda dopisała, humory również, nikt się nie skarżył, że zimno. Tym bardziej, że po kuligu czekał na nas góralski poczęstunek i ognisko. W takich okolicznościach chleb ze smalcem i kiszonymi ogórkami smakował wyśmienicie, a grillowany oscypek z żurawiną dopełniał smaku. Nazajutrz spacerowaliśmy po Zakopanem, zwiedziliśmy chałupę Gąsieniców. Interesująca była też wizyta w „Podwodnym Świecie”.